Return to site

Pociąg do życia w wierze

Niedaleko Poznania, w Wolsztynie jest muzeum parowozów. Można tam jeszcze zobaczyć dyszące i sapiące lokomotywy. Warto sprawdzić, czy nie ma takiej starej lokomotywy tez w naszym życiu. Jeśli jest - to warto przesiąść się na coś nowszego.

Kilka dni temu jeden z moich facebookowych znajomych relacjonował swoją podróż do Wolsztyna. To miejsce w Wielkopolsce w której można jeszcze pojeździć od czasu do czasu pociągiem, który jest ciągnięty przez parowóz. Regularne linie pasażerskie zostały co prawda już zawieszone w 2014 roku, ale jako atrakcja turystyczna wielkie żelazne maszyny przyciągają do Wolsztyna pasjonatów kolejnictwa. I rzeczywiście robią wrażenie swoją siłą masą i faktem, że w ogóle są w stanie ruszyć z miejsca i pociągnąć za sobą zestaw wagonów.

Parowozy, możnaby powiedzieć, działają siłą własnych mięśni. Silnik parowy jest napędzany zazwyczaj węglem, który znajduje się w specjalnym wagonie nazywanym tendrem. Stamtąd - w ostatnich czasach już najczęściej mechanicznie, a wcześniej tez ręcznie, wrzucany jest do paleniska, w którym podgrzewa wodę, a ta napędza tłoki i pozwala lokomotywie wraz z całym składem ruszyć z miejsca.

Trochę inaczej działają współczesne lokomotywy. Te czerpią energię z trakcji kolejowej, przetwarzają energię elektryczną w kinetyczną, która porusza pociąg do przodu. Nie mają mocy tworzyć własnej - czerpią jedynie z rozpostartych nad torami przewodów. Podobnie jest zresztą z tramwajami, czy metrem - te pojazdy też same z siebie, bez prądu nic by nie wskórały. Cały ciężar dostarczenia energii przechodzi z lokomotywy na trakcję. Lokomotywa sama z siebie nic nie będzie mogła, jeśli zabraknie prądu. W przypadku odpięcia się od trakcji tramwaje stają, metro nie działa. Korki i opóźnienia.

Dlaczego o tym piszę?

Bo bardzo podobnie jest w życiu. Przynajmniej w tym chrześcijańskim życiu. Chrześcijanin to taka nowoczesna lokomotywa, która by dobrze działać, musi stale być podpięta pod trakcję - czyli być w relacji z Bogiem. Takiej żywej, osobistej, a nie opartej na włąsnym paleniu węglem w palenisku zasług, przestrzegania prawa i zdobywania dobrych uczynków. Sam Jezus mówił, że on z siebie nic nie może (por. J 5,30), ale że wszystko czyni w łączności z Ojcem. Mówił też, że my dzięki tej łączności możemy daleko więcej niż on robił na ziemi. Problem w tym, że chcemy więcej sami. Chcemy być jak te parowozy, które własnymi siłami będą przepychać stada wagonów. Męczymy się, para idzie w gwizdek, a własnymi siłami niewiele działamy. Dużo lepsze efekty przynosi podpięcie się pod trakcję i czerpanie energii z niej - czyli z relacji z Bogiem. Lokomotywa działa wtedy nie swoją energią, ale tym, co dostaje. Dostaje na bieżąco - bo nie da się prądu jakoś na zapas zgromadzić. Nie odkłada na później, nie jedzie tez na kredyt. Dokładnie jak z łaską.

Myślisz sobie być może - ok, ale dlaczego to takie trudne?

Powodów może być kilka - mi na myśl przychodzą następujące. Po pierwsze - warto mieć świadomość, że jest tez ktoś, komu bardzo zależy na tym, by nas od tej trakcji odciąć. Ktoś, kto będzie próbowł podpiąc nas pod linie bez napięcia, oszukać, że tu jest prąd, a tam nie ma, powiedzieć nam, że to bez sensu, że tak się nie da, że trzeba samemu palić w palenisku bo tak zawsze było i tak robią wszyscy. Będzie podsuwał myśli o tym, ze tak naprawdę nie nadajemy się do tego, by pod tą trakcję się podłączyć, że coś z nami jest nie tak. To wszystko nieprawda. jesteśmy tak skonfigurowani, że naszym przeznaczeniem jest bycie w relacji z Bogiem. Nie ma tu żadnych warunków wstępnych. Po prostu. Kropka. I jeszcze jedna.

Owocem tych podszeptów może być brak wiary. I to na dwóch poziomach. Z jednej strony - brak wiary w to, że to tak rzeczywiście może funkcjonować, że Bóg właśnie tak działa, że jest taki dobry, że NAPRAWDĘ się o nas troszczy. Zaczynamy wierzyć w przekłamania na temat Niego - czasem subtelne że nie do końca jest dobry - czyli, że nie we wszytkich sytuacjach, alebo nie dla wszystkich - czyli na przykład nie dla mnie. Jeśli tu leży problem - to warto zobaczyć jak to działało w Dziejach Apostolskich, warto poczytać świadectwa współczesnych ludzi - pośledzić kilka profili na facebooku, czytać o tym jak Bóg działa teraz, oglądać to na własne oczy. Świadectwa budują wiarę. Tak jak Pismo.

Z drugiej strony - może to być właśnie brak wiary w siebie. Nie w sensie takim tradycyjnym - braku pewności siebie, ale wewnętrzne przekonanie, że coś z nami jest nie tak. Że nie zasługujemy na doświadczenie Bożej Miłości, na Jego łaskę - i to nasza wina. I że musimy najpierw się jakoś naprawić, by potem zacząć działać. To też nieprawda. Nie możemy nic zrobić by zasłużyć na to, by Bóg nas akceptował bardziej, ani nic, żeby nas kochał mniej. I tu polecam sobie czasem ponucić. Zwłaszcza refren, bo wpada w ucho. :-)

Skąd się biorą te dwa przekonania (bo tak naprawdę to tym właśnie ten brak wiary jest - przekonaniami albo o Bogu albo o sobie)? Myślę, że przede wszystkim z doświadczeń. Posiadaniu obrazu Boga, który kocha nas bezinteresownie niezależnie od wszystkiego bardzo pomaga posiadanie doświadczenia takiej właśnie miłości - a tego często nam brakuje. Często otrzymujemy miłość warunkową - "tata weźmie cię na lody jak będziesz grzeczna"; "jeśli posprzątasz pokój, to będziesz mógł grać w komputer", "Gdybyś mnie kochał to byś to zrobił". Bóg jednak tak nie działa. Jego łaska spływa na tych, którzy na nią zasługują i na tych, którzy nie są jej godni. Zresztą - w sumie tylko na tych ostatnich, bo nikt z nas tak naprawdę na nią nie jest w stanie zasłużyć.
Świadomość tego że tak jest może pomóc nam dużo zmienić w życiu - przede wszystkim - zdjąć z nas presję wyników - i po prostu otworzyć na przyjmowanie. Zmienić nasze wnętrze z wnętrza lokomotywy, która sama stara się i stara, poci i sapie, na taką, która po prostu przyjmuje siłę - i dzięki stałemu przyłączeniu do trakcji - jedzie do przodu. Wtedy główną naszą troską staje się nie wysiłek - tylko odpowiedź na pytanie - czy jestem połączony. Jeśli tak - to będę jechał.

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OK