Return to site

Kim ty jesteś?

Staliśmy przy huśtawce, Do Maćka podbiegła jego pięcioletnia córka i powiedziała, że jakiś chłopak się z niej naśmiewa. Maciek spytał ją: a kim ty jesteś? Julka odpowiedziała pod nosem trzy słowa i pobiegła się bawić dalej.

Byliśmy w tym czasie na Mazurach, na ekumenicznym obozie prowadzonym przez kilka polskich domów modlitwy i wspólnot chrześcijańskich z różnych miast Polski. Na tyle na ile pozwalały nam nasze dzieci uczestniczyliśmy w wykładach, warsztatach i modlitwach, ciesząc się jednocześnie mazurskim niebem i pobliskim jeziorem. Bujając coraz wyżej Jaśka zapytałem co powiedziała Julka. Maciek odpowiedział: „że jest ukochaną córeczką Tatusia”. Po chwili, widząc moje zdziwienie dopowiedział: skoro jest ukochaną córeczką tatusia, to jakie ma znaczenie co sobie o niej myśli jakiś chłopak na placu zabaw? Gdy po chwili Julka ponownie przybiegła Maciek zadał jej kilka pytań. Wtedy dowiedziałem, się, że mówiąc o Tatusiu nie ma na myśli ojca ziemskiego, a niebieskiego.

Tego samego dnia wieczorem w czasie wspólnej modlitwy nauczał Jeff Eggers, który wiele lat był odpowiedzialny za posługę proroczą w Międzynarodowym Domu Modlitwy w Kansas City. Mówił o tożsamości chrześcijanina. Pokazywał, że jeśli nie wynika ona z poczucia bożego dziecięctwa to jest zbudowana na piasku.

Możemy myśleć o sobie jako o tych, którzy służą Bogu, modlą się za innych, prorokują, przewodzą wspólnotom, czy robią inne wspaniałe rzeczy dla Królestwa. To wszystko jest jednak wtórne wobec bożego dziecięctwa. Jeśli fundamentem tego wszystkiego nie jest świadomość, że jesteśmy po prostu Jego dziećmi, to nie będzie kierował nami Duch przybrania za synów, a duch sierocy. Ten będzie nam podpowiadał, że nasza wartość nie leży po prostu w fakcie istnienia, ale raczej w naszych osiągnięciach, sukcesach, znajomościach, czy stanowiskach. Gdy ktoś, lub coś to zakwestionuje - to doznamy bólu i wątpliwości - czy na pewno jesteśmy wystarczająco dobrzy. I wtedy warto przybiec do swojego Taty, wskoczyć mu na kolana i usłyszeć wypowiadaną przez siebie odpowiedź na pytanie: A kim ty jesteś?

Warto jednak potem zrobić coś jeszcze - już z perspektywy tych właśnie kolan zapytać się: w jakich sytuacjach w moim sercu rodzą się wątpliwości co do tego kim jestem. Czy są jakieś wydarzenia, myśli, słowa, czy może ludzie, którzy poddają to w wątpliwość. Jezus do tego właśnie zaprosił Piotra, gdy ten szedł do niego po wodzie w czasie burzy. Piotr w pewnym momencie zląkł się i zaczął tonąć. Jezus zaprosił go do spojrzenia na to co sprawiło, że zwątpił. Być może warto i nam się temu przyjrzeć - po to by w przyszłości szybciej na takie wątpliwości reagować.

Pierwotnie ten tekst ukazał się w Przewodniku Katolickim

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly