Return to site

Dwie ręce

Gdy nasz syn miał koło półtora roku, wszystko chciał podwójnie. Jeden biszkopt, drewniana łyżka czy klocek to było za mało.

Gdy trzymał go w jednej dłoni druga wyrywa się do góry, by od razu dostać coś w drugą rączkę. Czasem przysparzało to jednak kłopotów… Kiedy dwie rączki są już zajęte nie da się ich wykorzystać do niczego innego. Nie można wziąć w ręce zabawki, kubka z wodą, pogłaskać psa, ani nawet mamy czy taty za rękę. Choć młody cieszył się z biszkoptów, to jednak znacznie go one ograniczały. W przypadku biszkoptów rozwiązanie jest proste, po chwili jeden za drugim ginął za bramą kilku mlecznych zębów. Gorzej, gdy w rączkach są niezjadalne dobra...

W dużym życiu sprawy wydają się być bardziej skomplikowane. Trzymamy w rękach, a przede wszystkim w sercu znacznie większe rzeczy, a chcemy ciągle nowych i nowych. Do tego wiążemy z nimi dużo większe nadzieje niż Jaś z biszkoptami. Mamy nadzieję, że to właśnie nowy samochód, komputer, tablet, telefon, czy cokolwiek innego sprawi, że będziemy szczęśliwi. Stawiamy sobie cele w rozwoju, myśląc, że to ich realizacja da nam szczęście. Osiągamy je z niemałym wysiłkiem tylko po to, by zobaczyć, że za bramą kolejnego osiągnięcia tęsknimy cały czas za czymś, czego jeszcze nie posiadamy. Oszukujemy się, że zapewni to spełnienie kolejnego marzenia, lecz u końcu drogi napotyka nas to samo rozczarowanie.

To co posiadamy, zamiast dawać nam szczęście ogranicza naszą wolność. Wkładamy nasze posiadłości do wyimaginowanego plecaka, z którym idziemy przez życie i on staje się coraz cięższy i cięższy. To co w nim jest miało zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa, ale staje się ciężarem, ponieważ boimy się stracić coś, na co tak ciężko pracowaliśmy. Zaczyna nam też brakować przestrzeni, ponieważ to co posiadamy wypełnia nam cały czas. Zabiera mam wolność, a jednocześnie przesłania nam to istotę prawdziwego szczęścia.

Wolność tkwi w świadomości, że każde nasze „tak” dla jednej rzeczy, jest jednocześnie powiedzeniem „nie” innym. „Tak” dla nadgodzin, które mają pozwolić na nowy zakup jest jednocześnie „nie” dla czasu spędzonego z rodziną. Czas jest najbardziej demokratycznym dobrem - dzień każdego człowieka ma 24 godziny, a godzina 60 minut i choć mówi się, że czas to pieniądz, to działa to tylko w jedną stronę. Nikt nie może dodać sobie minuty do swojego życia...

Pierwotnie ten tekst ukazał się w Przewodniku Katolickim.

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OK